5 typów klientów, których znienawidzisz

5 klientów

Właściwie pełny tytuł powinien brzmieć 5 typów klientów, których znienawidzisz, a oni i tak nie kupią Twojego mieszkania. Niestety nie można dodawać takich długich nagłówków.

1. Apacze

Rozproszony zespół grup etnicznych prowadzący raczej osiadły tryb życia na terenie całego kraju. Rzadko zmieniają osadę bo jak sami mówią: „gdyby w ich mieszkaniu był jeszcze jeden pokój to nigdy by się nie wyprowadzili”.  Swą nazwę zawdzięczają przewlekłej wadzie wzroku. Przedstawiciel tego gatunku zwykle „paczy i paczy” i nic na rynku nie widzi, choć jak przyznaje, niemal każde mieszkanie mu się podoba! Każde! Ale… gdyby ta kuchnia była ciutkę większa, albo biała umywalka nie była tak bardzo biała to wziąłby od razu! A przynajmniej tak mówi. Jego ulubionym powiedzeniem jest to że „coś się musi takiego znaleźć” bo przecież on nie musi kupić. W końcu to nie zakup bułki w sklepie, prawda? No prawda. Prezentacje z pośrednikiem najczęściej kończy pytaniem „A miałby Pan coś podobnego?”. I już wiesz, że on tego nie kupi.

Wyjaśnienie: Nie ma dwóch takich samych mieszkań i to jest piękne, a zarazem przeklęte bo przecież gdzieś tam, w odmętach Internetów może skrywać się inne. Może będzie lepsze? Who knows?


2. Turysta

Turystyka mieszkaniowa nasila się w długie jesienne wieczory kiedy w telewizji dobiegakońca ostatni odcinek „Perwersyjnej pani domu”, nostalgia zagląda do oka, a na popołudniowe spacery wokół bloku jest zdecydowanie za zimno i za ciemno.

Turysta jest wiecznie podekscytowany i żądny coraz to większej liczby nieruchomości do obejrzenia. 6 w ciągu jednego dna? To nie jest problem! Mieszkanie za miastem? Ahoj przygodo! Cena powyżej możliwości finansowych? Przecież zobaczyć można! Fakt, że kupił już mieszkanie w ubiegłbym miesiącu mu w tym momencie całkowicie nie przeszkadza. Jedziemy z tym! Zimno, upał, słońce czy deszcz? Ciii… nie psujmy mu fajnej wycieczki.

Wyjaśnienie: Na rynku są ludzie, którzy z uwielbieniem oglądają cudze mieszkania. Niektórzy szukają inspiracji inni potwierdzenia swojego zakupu. Taka bardziej realna wersja magazynu „M jak mieszkanie”.


3. Chiuaua

Wrrr… jak każdy mały piesek od progu pokazuje ząbki dając do zrozumienia kto rządzi. Głośno szczeka zwracając uwagę na rzeczy które mu się nie podobają. Właściwie to zwraca uwagę wyłącznie na te, które mu się nie podobają. „A ty panie właściciel nie fikaj pan bo takich mieszkań jak twoje to ja mam na pęczki”. Często zdarza mu się ostro negocjować cenę mieszkania (obrażając wszystkich dookoła), nawet jeśli wcale nie ma zamiaru kupić. Obecność w czyimś mieszkaniu wcale go nie krępuje. Chętnie obwąchuje każdy kąt, zagląda w lodówkę i dam sobie rękę obciąć, że porwałby z niej serdelek gdyby tylko miał pewność, że nikt nie patrzy. Ma o sobie mniemanie niczym lew, ale tak na prawdę jest małym pieskiem. Po odrobinie zrozumienia radośnie przewraca się na plecki.

Wyjaśnienie: Za agresją zawsze stoi strach. Strach przed zakupem. Strach przed złą decyzją. Ludzie myślą, że jak zdominują swojego rozmówce to ten będzie bardziej potulny.


4. Celebryta

Haha! Patrzcie na mnie! Kupuje mieszkanie! Jest wyraźnie podekscytowany nie tyle samym mieszkaniem co całym procesem zakupowym. W końcu jest w centrum uwagi, tam gdzie ciepły blask fleszy, delikatnie smaga jego twarz. Do jego programu obowiązkowego należy przydługa historia ukazująca go w świetle fascynującego człowieka. Może to być podróż do Meksyku albo przepłynięcie Pacyfiku w kartonie po telewizorze. Nie wiadomo po co to mówi, ale widocznie ta historia ma jakieś kluczowe znaczenie w procesie zakupu. Na każdej prezentacji jest wyraźną gwiazdą spotkania. Uwielbia mówić, nawet jeśli mówi nie na temat. Próby jakiegokolwiek wywiadu sprawiają, że się płoszy. Zwija czerwony dywan i znika za szybą limuzyny. W mieszkaniu unosi się jeszcze zapach drogich perfum, a my nic nie wiemy. Czy mieszkanie się podobało? Czego szuka? Niewiadomo.

Wyjaśnienie: Pewni ludzie potrzebują atencji i podziwu. Nie trzeba od razu wdawać się w żywe dyskusje na temat, który interesuje tylko jedną osobę, ale odrobiną uwagi można zaskarbić sobie jego sympatię. Finalnie celebryci też gdzieś mieszkają.


5. Zagubiony

Zwykle pełen energii i entuzjazmu, którego nie gasi nawet fakt że szukając mieszkania dwupokojowego, przyszedł zobaczyć kawalerkę. Nie przeszkadza mu to wcale w tym momencie. Zwykle prezentacja trwa nie dłużej niż 3 minuty, z czego dwie i pół mają bardziej charakter kurtuazyjny. Szybko uświadamia sobie, że oglądanie mieszkania na Prądniku Białym faktycznie może okazać się kiepskim pomysłem skoro planuje mieszkać blisko UJ-otu. Wystarczy mu tylko kilka chwil aby uświadomić sobie, że znajduje się w nieodpowiednim miejscu. Bystrzacha! Po co zatem przyjechał właśnie tu? Tego nie wie nikt. Powątpiewam, żeby on sam ta wiedział. Coś wspomina, że żona mu kazała, że nie doczytał w ogłoszeniu, że się spieszy i nie ma czasu. 

Wyjaśnienie: Tacy ludzie po prostu są. Jest jednak prosty sposób aby sobie z nimi poradzić. Grać naiwnego widza powtarzając to co jest w ogłoszeniu. „Rozumiem, że szuka Pan takiej kawalerki, tak?”

A jaki był Wasz najgorszy klient, z którym musieliście się zmierzyć? 😉
Piszcie w komentarzu.


 Michał Stanek

Pośrednik, konsultant i ekspert nieruchomości. Skutecznie sprzedaje w Krakowie i okolicach. Specjalizuje się w sprzedaży mieszkań z rynku wtórnego. Często mówi o tym, że nie zajmuje się nieruchomościami, które nie jest w stanie sprzedać. Sympatyk współpracy, nowoczesnych technologi i wystąpień publicznych.
Autor 6 ZASAD| jak szybko sprzedać mieszkanie.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *